SKLEP SCANDICONCEPT

środa, 29 października 2014

Duński dom w Nowej Zelandii

 
 
 
 
 
 
 
Po dwóch dniach pełnych słońca, jesteśmy pod absolutnym wrażeniem tego domu w duńskim stylu wybudowanego na terenie Parku Krajoznawczego. Nie byłoby może nic ponad... piękno domu z małymi wyjątkami. Po pierwsze żeby wybudować taki dom, jego właściciele musieli otrzymać cały pakiet zezwoleń i instruktażu od miejscowych urzędników w tym i architekta. Po drugie, dom jest jako całość zbudowany z 4-rech innych połączonych razem i  Narren i Ulla Singapuris  uzyskali efekt końcowy do jakiego dążyli od początku. Kolejną rzeczą było zachowanie możliwości posiadania koni których Ulle jest pasjonatką. Po czwarte, Norrach spędził całe dzieciństwo w Danii. Później wyjechał do Nowej Zelandii i  Paryża.  Wrócił do Dani i poznał Ulle. Pobrali się i razem wybudowali duński dom. Ale nie w Dani. Dom jest w Nowej Zelandii, gdzie mieszkają od kilku ładnych lat :)  Budowa i realizacja marzenia życia zajęła im 3 lata, ale jak zgodnie twierdzą "Nie był to zmarnowany czas. Dzięki Internetowi i książkom poszerzyliśmy swoją wiedzę, którą teraz wykorzystujemy do jego wykończenia. Dzięki Internetowi mogliśmy również kupić meble i dodatki do domu. Zatem urządziliśmy nasz dom". Tyle mojego skrótu autorskiego reportażu z " Bodebre". Patrzymy z Kariną na meble i dodatki i widzimy decory z Madam Stoltz, Louise Poulsen, Bloomingville, House Doctor czy innych skandynawskich Projektantów i Producentów. A jakie widoki z tarasu!!! Oto kolejny przykład uniwersalizmu stylu skandynawskiego jaki wpisuje się w każdy krajobraz niezależnie od szerokości geograficznej naszego globu. 
 
 
 
 
 
 










zdjęcia:  Bodebre

 

poniedziałek, 27 października 2014

Resa Stockholm czyli z wizytą w Sztokholmie







Dziś w naszym jesiennym tour po Europie zapraszamy do Sztokholmu, miasta zwanego "Wenecją Północy".  Nazwa Stockholm pochodzi od słów stock - kłoda oraz holm - wyspa. Tak więc mówi sama za siebie. Sztokholm usytuowany jest na czternastu z 24 000 wysp archipelagu Sztokholmskiego, a połączono je ze sobą 54 mostami. Sztokholm nazywany jest także "Najmniejszym wielkim miastem świata".  Powiedzenie to podkreśla jego kameralność i łatwość przemieszczania się z miejsca na miejsce.  W Sztokholmie byłam w czerwcu a pogoda była świetna zatem możliwości zwiedzania miasta była wyśmienita. Słońce nie zachodzi tam aż przez 20 godzin i 37 minut. Jednak każdy medal ma dwie strony - w najkrótszym dniu roku Słońce świeci tylko przez 6 godzin i 4 minuty. Parki i ogrody to ponad 40% powierzchni miasta. Osobiście byłam i  nadal jestem pod wrażeniem wielkości i uroku oraz piękna Ogrodów Królewskich. Tam też  znajdują się trzy obiekty wpisane na Światową Listę Dziedzictwa Narodowego UNESCO: Drottningholm (rezydencja królewska), Skogskyrkogarden (zabytkowy cmentarz), a także Hovgarden (najstarsza szwedzka osada, datowana na VIII wiek).  Ja dopisałabym jeszcze Okręt Wazów... Ale skoro w mieście jest ponad 70 muzeów i 100 galerii sztuki to jestem przekonana, że każdy znajdzie dla siebie miejsce w jakim poczuje się jak w niebie.  Mam kilka takich zakamarków ;)

















                                                                                                       zdjęcia. private

niedziela, 19 października 2014

Jesienne wieczory i różne humory








 
Brak słońca daję się we znaki poprzez  mniejszą aktywność. Niemniej tak już jest od lat i po raz n-ty próbuję oswoić się w czasie. Podczas długich wieczorów świetnie można zrelaksować się robiąc na drutach różności. Ja dziergam teraz szalik. Ale co to jest w porównaniu z robótkami jakie zobaczyłam na zdjęciach... Podwójny warkocz to już jest mistrzowska robótka :) Każdy kto choć raz zrobił na drutach sweter wie doskonale, że nie jest to łatwe, ale za to jakie piękne.  Jednak same dzierganie nie wystarczy bowiem szybko może okazać się nudna zwłaszcza, gdy dana rzecz już gotowa, a dłonie zaczynają lekko drętwieć od żmudnej pracy :) Wtedy, słodkie leniuszkowanie w łóżku czy sofie, ksiązka, ciepła herbata owocowa, ciastko czy spacer we własnoręcznie zrobionym szaliku i swetrze.  Słowem kopalnia pomysłów na jesienne wieczory jest bardzo duża. Tylko brać się do roboty i już. Miłego dnia Wam życzymy !!!
















                                                                                    zdjęcia : via My Paradissi 


sobota, 18 października 2014

Ekstremalne dzianiny






Nasz dzisiejszy wpis w blogu to nie lada gratka dla wielbicieli robótek ręcznych do których się zresztą zaliczam :) Zaczęłam szukać w sklepach szalików bowiem chłodniej się zrobiło i zacnie jest już nosić cieplejsze okrycia z szalikami, czapkami i rękawiczkami włącznie. Ceny  dosłownie "zwaliły" mnie z nóg. Mam orientację w gatunkach dzianin, włóczek i wełen więc podjęłam szybką decyzję. Będę robić na drutach sama i kropka. Internet to kopalnia Inspiracji więc gdy zaczęłam szukać ... znalazłam ! Perełkę jak na polskie standardy.  Zatem ten wpis w blogu jest prawdziwą inspiracją dla wszystkich "domorosłych tkaczy"Jacqui Fink jest znana z ręcznie wykonanych dzianin. Ba, ponadgabarytowych tekstyliów w... Sydney! Jest samoukiem i podobnie jak My, buntuje się przeciwko masowej produkcji. Mogę patrzeć na te zdjęcia przez cały dzień i nie nudzić się. Jeśli chcecie przyjrzeć się bliżej to na pewno nie będzie zawodem zerknięcie na www.littledandelion.com lub na Instagramjacquifink. Jacqui zapowiada otwarcie sklepu internetowego, a w nim jedyne w swoim rodzaj koce, narzuty, szaliki i dużo więcej. Póki co, jestem pod olbrzymim  wrażeniem drutów jakimi wykonuje swoje makro rzeczy... 















                                                                                                    zdjęcia: Little Dandelion

niedziela, 12 października 2014

Pari, Pari...







                              Witajcie z przerwą w przerwie Kochani :) Zajęta jestem wielce stąd rzadko ostatnimi czasy pojawiają  się nasze wpisy w blogu. Jestem w podróży, bardzo fascynującej, ale również bardzo trudnej, wymagającej dużo odwagi i determinacji z mojej strony. I właśnie dlatego mam poczucie satysfakcji i spełniana się zwłaszcza, że cieszy mnie poznawanie nowych dróg i ścieżek którymi zmierzam.  Karina mieszkając na stałe w Paryżu Północy postanowiła wybrać się do Paryża, gdzie właśnie jest i "przygnieciona" mnogością wrażeń jest jak pod wielkim wrażaniem tej kulturalnej stolicy świata, metropolii. A że właśnie Paryż ma tzw. układ koncentryczny z rozchodzącymi się gwiaździście bulwarami, stąd bardzo częste porównania obu tych miast. Szczecina i Paryża właśnie. Kilka zdjęć poniżej... 

                               W stolicy Miłości jak mówią niektórzy działają najbardziej znane domy mody, przybywają malarze i poeci. Wiele dzieł sztuki nawiązuje w swoim tytule czy treści właśnie do Paryża. Wymienię tu choćby wielkie dzieła literatury jak "Katedra Marii Panny w Paryżu" Victora Hugo, "Ojciec Goriot" Honoriusza Balzaka, "Trzej muszkieterowie" czy "Królowa Margot" oraz inne powieści. Karinę ściągnęły do Paryża liczne zabytki i atrakcje turystyczne, co sprawiło, że jest wśród ok. 30 milionów turystów odwiedzających to miasto.  Wiele nurtów czy trendów które obowiązuję w designie ma swój rodowód czy nawet nazwę właśnie z Paryża. I tam również odbywają się liczne Targi Designu, o modzie nawet nie mam woli psica bowiem bardzo szybko zmienię temat :) Ze swojej strony gorąco polecam książkę ""Paryż. Miasto sztuki i miłości w czasach belle époque" autorstwa Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk oraz Marty Orzeszyny. 

                                                                Pozdrawiamy ciepluto i ślemy uściski :)



















                                                                                         zdjęcia: Karina Olejniczak