SKLEP SCANDICONCEPT

środa, 14 października 2026

Mniej rzeczy, więcej znaczeń.

Jesienny poranek przywitał mnie ciszą. Taką prawdziwą. Nie idealną, bo gdzieś za oknem przejechał samochód, a wiatr poruszył gałęziami drzew. Mimo to była to cisza, która pozwala usłyszeć własne myśli. Dom jeszcze spał. W kuchni zapaliłam niewielką lampę stojącą na komodzie. Nie potrzebowałam mocnego światła. Tego ranka wystarczyła niewielka złota poświata, która miękko rozlała się po ścianach. Wstawiłam wodę na herbatę.To zabawne, jak bardzo zmieniają się nasze potrzeby wraz z porami roku. Latem wszystko dzieje się na zewnątrz. Szukamy przestrzeni, słońca, podróży i przygód. Jesień natomiast przypomina nam o czymś zupełnie innym. O domu. O jego zapachu. O świetle. O miejscach, do których chcemy wracać. Stałam przez chwilę przy oknie, trzymając w dłoniach ciepły kubek. W ogrodzie nic spektakularnego się nie wydarzyło. Kilka liści spadło na trawę. Wiatr poruszył gałązkami. Chmury leniwie przesuwały się po niebie. A jednak był to jeden z tych momentów, które chciałoby się zatrzymać. Pomyślałam wtedy, że tak właśnie wygląda sztuka codzienności.

Nie mieszka w wielkich wydarzeniach. Nie pojawia się tylko podczas wakacji, świąt czy wyjątkowych okazji. Najczęściej ukrywa się w chwilach, które łatwo przeoczyć.  W porannej kawie. W ulubionym fotelu. W miękkim kocu. W świetle lampy zapalonej o zmroku. W domu, który nie musi być idealny, aby był piękny. Przez wiele lat wydawało nam się, że szczęście znajduje się gdzieś dalej. Za kolejnym celem, zakupem lub planem. Tymczasem coraz częściej odkrywamy, że najlepsze momenty zdarzają się dokładnie tu, gdzie jesteśmy. Przy stole, przy którym codziennie jemy śniadanie. Na kanapie, na której czytamy książki. W kuchni, gdzie spotykamy się po ciężkim dniu. Dom przestaje być wtedy tylko miejscem do mieszkania. Staje się miejscem do życia. To dlatego tak bardzo lubię przedmioty, które mają duszę. Nie dlatego, że są modne. Nie dlatego, że są drogie. Ale dlatego, że potrafią zmienić nastrój zwykłego dnia. Ceramiczny kubek sprawia, że herbata smakuje lepiej. Miękka poduszka zachęca, by usiąść choć na chwilę. Szklany lampion sprawia, że jesienny wieczór wydaje się cieplejszy. Ręcznie wykonany wazon potrafi zwrócić uwagę nawet wtedy, gdy stoi w nim tylko jedna gałązka. To nie są wielkie rzeczy. Ale właśnie z nich składa się codzienność. A przecież codzienność to nasze życie. Być może dlatego tak bliska jest mi skandynawska filozofia urządzania wnętrz. Nie chodzi w niej o tworzenie domu, który będzie imponował innym. Chodzi o stworzenie miejsca, w którym dobrze czujemy się my sami. Miejsca, które jest spokojne, naturalne i prawdziwe. Takie wnętrza starzeją się najpiękniej. Dojrzewają razem z nami. Przyjmują nowych domowników, wspomnienia, fotografie, książki i historie. I choć czasem zmieniają się dodatki czy kolory, ich charakter pozostaje ten sam. Kiedy dziś wieczorem wrócicie do domu, spróbujcie zatrzymać się na moment. W zwykłych chwilach, które z czasem okazują się najcenniejszymi wspomnieniami. Bo piękne życie rzadko przychodzi nagle. Najczęściej budujemy je po kawałku. Przy porannej kawie. Przy rozmowach z bliskimi. Przy miękkim świetle lampy.

I w tych wszystkich małych momentach, które postanowiliśmy zauważyć. 





  Kliknj >>>>>>
 





photo via Pinterest

 

wtorek, 6 października 2026

O czasie, świetle i małych chwilach, które mają znaczenie

 

Jest coś niezwykłego w jesieni. Choć dni stają się krótsze, a świat za oknem powoli zwalnia, ja każdego roku odkrywam, że właśnie wtedy zyskuję coś bardzo cennego. Czas.Latem większość z nas żyje bardziej na zewnątrz. Spędzamy wieczory w ogrodach, na tarasach, spacerujemy do późna, korzystamy z każdego promienia słońca. Jesienią wracamy do domów. I wbrew pozorom nie jest to strata. To powrót do miejsca, które daje nam poczucie bezpieczeństwa, spokoju i bliskości.Lubię jesienne wieczory. Lubię moment, gdy zamykam za sobą drzwi, odkładam telefon i mogę po prostu pobyć we własnej przestrzeni. To wtedy częściej sięgam po książkę, przygotowuję herbatę, zapalam świece i odnajduję przyjemność w rzeczach, które przez resztę roku często umykają w codziennym pośpiechu.Jesień przypomina mi również, jak ważną rolę odgrywa światło. Kiedy za oknem coraz szybciej zapada zmrok, to właśnie ono staje się sercem domu. 
 
 




 
Dobrze dobrana lampa podłogowa, lampa stołowa czy delikatne oświetlenie w kącie salonu potrafią całkowicie zmienić atmosferę wnętrza. Ciepłe światło nie tylko rozjaśnia przestrzeń. Sprawia, że czujemy się spokojniejsi, bardziej zrelaksowani i po prostu lepiej. Tworzy miejsca, w których chce się usiąść, odpocząć i zostać na dłużej.

W Scandiconcept od zawsze wierzymy, że dom składa się nie tylko z mebli i dodatków. Tworzą go emocje, wspomnienia i codzienne rytuały. To właśnie dlatego tak dużą wagę przywiązujemy do oświetlenia. Piękna lampa nie jest jedynie przedmiotem użytkowym. Jest elementem budującym nastrój. Delikatnie podkreśla charakter wnętrza i sprawia, że zwykły wieczór staje się wyjątkowy. Ale jesienne ciepło nie płynie wyłącznie ze źródeł światła. Najważniejsze jest przecież to, co dzieje się wokół nich. Rozmowy przy stole. Wspólne oglądanie filmów. Dzieci bawiące się na dywanie. Zapach pieczonego ciasta unoszący się w kuchni. Chwile spędzane razem, bez pośpiechu i bez konieczności bycia gdzieś indziej. W pewnym sensie lampy są świadkami tych wszystkich małych, codziennych momentów. Rozświetlają przestrzeń, ale też tworzą tło dla tego, co najcenniejsze, czyli bliskości.

 


 


 

Może właśnie dlatego jesień coraz bardziej kojarzy mi się z wdzięcznością. Za dom, który chroni przed chłodem. Za światło, które rozjaśnia wieczory. Za miękkie poduszki, ulubiony fotel i ciepły koc. I przede wszystkim za ludzi, którzy sprawiają, że dom jest czymś więcej niż miejscem. Jeśli więc zastanawiacie się, jak przygotować wnętrze na nadchodzące miesiące, zacznijcie od rzeczy najprostszych. Dodajcie miękkie tekstylia. Ustawcie obok fotela lampę emitującą ciepłe światło. Stwórzcie mały kącik do odpoczynku. Niekiedy to właśnie drobne zmiany najbardziej wpływają na nasze samopoczucie. Bo jesień w domu nie musi oznaczać końca lata. Może być początkiem sezonu pełnego spokoju, bliskości i przytulnych wieczorów, które pamięta się najdłużej.

A wtedy światło płynie nie tylko z lamp. Płynie również z serc domowników. 

                                                                                       via. Bloomingville, madam Stoltz, Pinterest 

 

środa, 30 września 2026

Zakupy z głową, czyli kilka słów od serca

Kochani, to nieoczywisty wpis w blogu w oczywistych, pędzących czasach w jakich żyjemy. Gdy szykujecie się na zakupy, zachęcam Was do chwili spokoju. Filiżanka dobrej herbaty, wygodny fotel i spokojny wieczór to często najlepsi doradcy. Warto poświęcić moment, by zastanowić się nad własnymi potrzebami, zmierzyć przestrzeń, sprawdzić wymiary i upewnić się, że wybrany produkt będzie idealnie pasował do Waszego domu. Szczególnie chciałabym zwrócić uwagę na meble oraz produkty sprowadzane na indywidualne zamówienie. Ze względu na bardzo ograniczoną powierzchnię magazynową nie mamy możliwości przechowywania większej ilości zwróconych mebli czy innych dużych produktów. Dlatego proszę Was ponownie o naprawdę przemyślane decyzje zakupowe. W przypadku mebli oraz artykułów zamawianych specjalnie dla Klienta, które nie posiadają wad, nie mamy możliwości przyjęcia zwrotu. Wiem, że czasami trudno podjąć decyzję bez obejrzenia produktu na żywo, dlatego zawsze zachęcam do kontaktu przed zakupem. Chętnie odpowiemy na pytania, pomożemy dobrać odpowiedni rozmiar, kolor czy model. 

Jako mały sklep nie możemy funkcjonować jak duże sieci handlowe. Każdy mebel sprowadzany jest z myślą o konkretnym Kliencie i często pokonuje długą drogę, zanim trafi do Waszego domu. Nie jesteśmy miejscem, w którym mebel może pełnić rolę chwilowej dekoracji, elementu sesji zdjęciowej czy produktu zamówionego jedynie do przymiarki. Każdy zwrot takiego produktu jest dla nas dużym obciążeniem organizacyjnym i finansowym. Mam ogromne zrozumienie dla Waszych potrzeb i zawsze staram się pomagać najlepiej, jak potrafię. Jednocześnie proszę o zrozumienie zasad, które pozwalają małemu sklepowi istnieć i rozwijać się mimo wielu wyzwań. Dzięki przemyślanym zakupom możemy nadal wyszukiwać dla Was wyjątkowe skandynawskie marki, piękne przedmioty i tworzyć miejsce pełne inspiracji. 

Dziękuję za zaufanie, którym obdarzacie Scandiconcept. Dziękuję za każde zamówienie, dobre słowo i za to, że wspólnie tworzymy społeczność osób, które cenią świadome wybory, jakość i piękno na lata.

Z serdecznymi pozdrowieniami,
Liliana 🤍











            Photo : via. Pinterest



 

piątek, 25 września 2026

Jesienne dekoracje z natury. Dzika róża, jarzębina i wrzosy w roli głównej

Jesień od zawsze kojarzy mi się z tym, co najpiękniejsze i najbardziej naturalne. To właśnie wtedy podczas spacerów najłatwiej dostrzec bogactwo kolorów, kształtów i darów natury, z których można stworzyć wyjątkowe dekoracje do domu. Nie trzeba wiele. Kilka gałązek dzikiej róży, odrobina jarzębiny i kilka wrzosów wystarczą, by wnętrze nabrało ciepłego, przytulnego charakteru. Szczególnie lubię bukiety z owoców dzikiej róży. Ich intensywnie czerwone owoce pięknie kontrastują z jesiennymi barwami wnętrz i długo zachowują swój urok. Wystarczy prosty wazon z ceramiki lub szkła, aby stworzyć dekorację, która wygląda naturalnie i elegancko jednocześnie. Dzika róża nie potrzebuje wielu dodatków. Sama w sobie jest prawdziwą ozdobą.

 




 

Równie zachwycająco prezentuje się jarzębina. Jej koralowe grona przywołują wspomnienia jesiennych spacerów po lesie i polnych drogach. W połączeniu z gałązkami, zasuszonymi trawami lub liśćmi tworzy lekkie i swobodne kompozycje, które doskonale wpisują się w styl skandynawski, rustykalny czy cottage. Kilka gałązek ustawionych w dużym glinianym naczyniu potrafi odmienić charakter całego pomieszczenia. Jesień nie byłaby jednak pełna bez wrzosów. To jedne z tych roślin, które od razu wprowadzają do domu przytulny klimat. Uwielbiam sadzić je w osłonkach z ceramiki, stawiać w wiklinowych koszach lub przeplatać z naturalnymi dodatkami. Wrzosy pięknie prezentują się przy wejściu do domu, na parapetach, komodach czy tarasach. Ich delikatne kwiaty w odcieniach różu, fioletu i bieli sprawiają, że nawet pochmurny dzień staje się odrobinę jaśniejszy. Do tworzenia jesiennych aranżacji warto wykorzystać również kosze wykonane z naturalnych materiałów. Wiklina, rattan czy trawa morska doskonale współgrają z kolorami tej pory roku. Wypełnione wrzosami, gałązkami dzikiej róży lub jarzębiną tworzą dekoracje, które wyglądają jak przyniesione prosto z jesiennego spaceru.

 










 

Najpiękniejsze w jesiennych dekoracjach jest jednak to, że nie muszą być idealne. Natura sama tworzy najciekawsze kompozycje. Każda gałązka ma swój kształt, każdy owoc swoją barwę, a każda aranżacja opowiada własną historię. Wystarczy rozejrzeć się wokół, zabrać do domu kilka skarbów znalezionych podczas spaceru i pozwolić, by jesień na dobre zagościła we wnętrzu.

Bo właśnie w prostych dekoracjach z natury kryje się najwięcej ciepła, spokoju i uroku tej wyjątkowej pory roku. via. Pinterest 

środa, 23 września 2026

Jesień w domu. Światło, natura i małe rytuały codzienności

Jesień to moja ulubiona pora roku, jeśli chodzi o dekorowanie domu. Może dlatego, że natura sama podpowiada nam, co jest najpiękniejsze. Nie trzeba wiele kupować, nie trzeba niczego komplikować. Wystarczy wyjść na spacer. Uwielbiam zbierać skarby z najbliższej okolicy. Kasztany, żołędzie, kolorowe liście, gałązki, szyszki, kawałki kory. Jesienią dołączają do nich oczywiście dynie, wrzosy i suszone trawy. Każdy spacer staje się małą wyprawą po dekoracje, które później trafiają do naszego domu i przypominają o chwilach spędzonych na łonie natury. Mieszkając blisko morza, często przynoszę także skarby znalezione na plaży. Wyrzucone przez fale kawałki drewna, kamienie o gładkiej powierzchni, muszle czy suche trawy mają w sobie niezwykłe piękno. Wprowadzają do wnętrza spokój i naturalność, które tak bardzo kojarzą mi się ze skandynawskim stylem życia.

 


 Drewniana misa, taca dostępna jest >>>>>>

 

Nie bez powodu mówi się, że jesienią zwalniamy. Dni stają się krótsze, wieczory dłuższe, a my coraz częściej szukamy ciepła i ukojenia we własnych czterech ścianach. Właśnie wtedy szczególną rolę zaczyna odgrywać światło. To ono buduje atmosferę domu. Gdy za oknem zapada zmrok, zapalam świece i małe lampiony. Ich delikatny blask sprawia, że przestrzeń staje się przytulna i spokojna. Ciepłe światło nie tylko rozjaśnia wnętrze, ale również pozwala nam się wyciszyć po intensywnym dniu. Jedna świeca ustawiona na stoliku kawowym potrafi zmienić nastrój całego pomieszczenia. Kilka świeczników ustawionych na komodzie tworzy przyjemny klimat sprzyjający rozmowom, czytaniu książek czy wieczornej herbacie. Lampiony pięknie prezentują się zarówno we wnętrzach, jak i na tarasie czy balkonie, dzięki czemu możemy cieszyć się ich światłem również podczas chłodniejszych wieczorów.

 


Wazony znajdziecie >>>>>
  


 Lampiony dostęne są  >>>>>>>>

W Scandiconcept znajdziecie wiele świeczników, lampionów oraz świec, które pomogą stworzyć taką atmosferę. To dodatki niewielkie, ale mające ogromny wpływ na odbiór całego wnętrza.

Jesień to również idealny moment, aby zwrócić uwagę na lampy. Gdy naturalnego światła jest coraz mniej, odpowiednie oświetlenie zaczyna odgrywać główną rolę w domu. Zamiast jednego mocnego źródła światła, warto stworzyć kilka punktów świetlnych. Lampa stojąca obok ulubionego fotela, niewielka lampa stołowa na komodzie czy subtelne światło w kąciku do czytania sprawiają, że wnętrze staje się bardziej przyjazne i harmonijne. Ciepła barwa światła jest moim zdaniem jednym z najprostszych sposobów na stworzenie jesiennego nastroju. Dzięki niej dom wydaje się bardziej przytulny, a wieczory stają się dłuższe i przyjemniejsze. Naturalne dekoracje najczęściej układam na dużych tacach lub w ozdobnych misach. To prosty sposób na stworzenie sezonowej kompozycji bez konieczności kupowania kolejnych ozdób. Wystarczy kilka kasztanów, żołędzi, kawałek mchu, świeca oraz mała dynia, aby powstała dekoracja pełna uroku.

 




 Lampy znajdziecie >>>>>


Bardzo lubię również wypełniać wazony gałązkami, suszonymi hortensjami, trawami czy kolorowymi liśćmi. Takie kompozycje wyglądają naturalnie i zmieniają się razem z porami roku. Wystarczy kilka elementów, aby poczuć jesień we wnętrzu. W kolekcji Scandiconcept znajdziecie wiele wazonów wykonanych z ceramiki, szkła czy naturalnych materiałów. Pięknie eksponują zarówno rozbudowane bukiety, jak i pojedynczą gałązkę znalezioną podczas spaceru. Właśnie ta prostota często robi największe wrażenie. Jesień nie jest dla mnie porą przemijania. Wręcz przeciwnie. To czas budowania domowego ciepła. Czas zwolnienia tempa, celebrowania małych przyjemności i tworzenia przestrzeni, w której naprawdę dobrze się czujemy.

 





Kubek gorącej herbaty, miękki koc, ciepłe światło lampy, zapalona świeca i dekoracje zebrane własnoręcznie podczas spaceru. Nie potrzeba wiele, aby stworzyć miejsce pełne harmonii. Najpiękniejsze jesienne wnętrza nie powstają dlatego, że są idealnie urządzone. Są piękne dlatego, że opowiadają o nas. O naszych spacerach, ulubionych miejscach, chwilach spędzonych z bliskimi i drobnych rytuałach, które dają poczucie spokoju. Dlatego tej jesieni zachęcam Was do zwolnienia. Wyjdźcie do lasu. Przejdźcie się brzegiem morza. Zbierzcie kilka liści, garść żołędzi, ciekawą gałązkę czy kamień. Umieśćcie je na tacy, w misie lub wazonie. Zapalcie świecę. Włączcie ulubioną lampę. A potem po prostu cieszcie się chwilą.

Bo prawdziwe piękno jesieni zaczyna się wtedy, gdy w domu pojawia się światło, spokój i dobra energia. 🍂✨

                                                                               Photo via. Madam Stoltz, Blooimgville, Pinterest 

środa, 2 września 2026

Jesień sączy się światłem czyli lampy jesienią.

 

Jesienne światło zawsze przychodzi do mnie trochę niespodziewanie. Jak cichy gość, który nie potrzebuje zaproszenia, bo zna drogę do mojego domu. Zauważam je najpierw w porannych smugach na podłodze, kiedy słońce wstaje niżej, bardziej miękko, jakby nie chciało mnie obudzić zbyt gwałtownie. W takich chwilach czuję, że zaczyna się nowy rytm: wolniejszy, cieplejszy, bardziej uważny. Jesień nie wchodzi drzwiami, ona wsącza się światłem.

 Lampa Isabell >>>>>>

Lampa Natika >>>>>


Z każdym dniem obserwuję, jak zmienia się sposób, w jaki światło dotyka przedmiotów. Latem jest pewne siebie, ostre, pełne energii. Jesienią staje się intymne. Zatrzymuje się na fakturach, podkreśla detale, których wcześniej nie zauważałam. Drewniany blat stołu wygląda inaczej, jakby ktoś delikatnie przeciągnął po nim pędzlem w kolorze miodu. Len w zasłonach zaczyna żyć własnym życiem — nie tylko filtruje światło, ale je zmiękcza, wygładza, uspokaja. Ceramika, którą latem traktuję użytkowo, jesienią staje się małymi rzeźbami, bo światło potrafi wydobyć z niej subtelne nierówności, matowe powierzchnie, drobne niedoskonałości, które nagle wyglądają jak cechy charakteru.

 






Zauważam też, że jesienne światło zmienia mój sposób patrzenia na dom. Latem często myślę o przestrzeni jako o miejscu, które ma być funkcjonalne, jasne, gotowe na ruch. Jesienią dom staje się schronieniem. Nie musi być idealny. Nie musi być uporządkowany. W jesiennym świetle nawet lekko rozrzucony pled wygląda jak zaproszenie do odpoczynku. Poduszki nie muszą leżeć równo, wystarczy, że są miękkie. A książka pozostawiona na krześle nie jest bałaganem, tylko śladem obecności. Jesienne światło nie ocenia. Ono akceptuje.

Kiedy dni zaczynają się skracać, coraz częściej sięgam po lampy. To moment, w którym światło sztuczne staje się moim sprzymierzeńcem. Zauważyłam, że jesienią nie potrzebuję mocnych źródeł światła. Potrzebuję światła, które tworzy nastrój. Lampy stołowe o ciepłej barwie sprawiają, że wieczory stają się miękkie jak wełniany szal. Kinkiety rysują na ścianach delikatne kadry, które wyglądają jak sceny z filmu. Lampy z naturalnymi abażurami filtrują światło tak, że staje się ono częścią tkaniny i współistnieje. A świeczki… świeczki są jak małe ogniska domowe. Ich płomień nie tylko rozświetla, ale też uspokaja. Patrząc na niego, czuję, jak zwalnia mi oddech. Jesienne światło uczy mnie uważności. Zmusza do zatrzymania się, choćby na chwilę. Kiedy siadam rano z kubkiem kawy, widzę, jak światło przesuwa się po ścianie, jak zmienia kolor, jak wchodzi w dialog z przedmiotami. To zwykłe rzeczy, a jednak w jesiennym świetle nabierają znaczenia. Czasem mam wrażenie, że jesień przypomina mi o tym, że piękno nie zawsze jest spektakularne. Czasem jest ciche, subtelne, niemal niezauważalne, ale właśnie dlatego tak poruszające.

W takich momentach myślę o domu jak o żywym organizmie. O miejscu, które oddycha razem ze mną. Jesienne światło sprawia, że przestrzeń staje się bardziej miękka, bardziej ludzka. Nie potrzebuję nowych dekoracji, wielkich zmian, spektakularnych aranżacji. Wystarczy kilka naturalnych materiałów, miękkie tkaniny, ciepłe światło. Wystarczy intencja. Jesień nie wymaga perfekcji, ona zaprasza do autentyczności.


 Wieczorami lubię zapalać tylko jedną lampę. Nie po to, żeby rozświetlić cały pokój, ale żeby stworzyć małą wyspę światła. Miejsce, w którym mogę usiąść, poczytać, pomyśleć, po prostu być. W takich chwilach czuję, że światło nie jest tylko funkcją. Jest emocją. Jest nastrojem. Jest sposobem na to, by poczuć się bezpiecznie. Jesienne światło nie rozprasza lecz skupia. Na tym, co ważne. Na tym, co bliskie. Na tym, co prawdziwe. Czasem wychodzę na chwilę na balkon, żeby zobaczyć, jak światło zachowuje się na zewnątrz. Jesienne zachody słońca są inne... Bardziej pastelowe, bardziej nostalgiczne. Nie krzyczą kolorami, tylko szepczą. Nie obiecują energii, tylko spokój. Patrząc na nie, czuję, że jesień jest jak miękka kołdra, którą ktoś delikatnie zarzuca na świat. I kiedy wracam do domu, widzę, że to samo światło czeka na mnie w środku. W lampie, w świeczce, w odbiciu na ścianie. Jesienne światło przypomina mi, że dom jest miejscem, które żyje razem ze mną. Że światło potrafi zmienić nastrój, emocje, sposób patrzenia na codzienność. Że wystarczy chwila zatrzymania, żeby zobaczyć, jak wiele piękna kryje się w zwykłych rzeczach. Jesień nie jest tylko porą roku. Jest stanem, w którym pozwalam sobie zwolnić. Jest przestrzenią, w której mogę być bliżej siebie. Jest światłem, które nie oślepia, tylko prowadzi. I kiedy wieczorem gaszę lampę, zostawiając tylko jedną świeczkę, czuję, że jesienne światło wypełnia dom nawet wtedy, gdy jest ciemno. Bo jesień to nie tylko to, co widzę. To także to, co czuję. A ja czuję spokój.

Photo : Bloomingville, PInterest, Scandiconcept.pl 

O NAS

Moje zdjęcie
Jesteśmy Matką i Córką. Łączy Nas pasja - życie w zgodzie z naturą, prostotą i estetyką. Jesteśmy miłośniczkami niekonwencjonalnych pomysłów i kreatorkami przestrzeni swojego życia. Orędowniczkami spokoju i symbiozy w nieznośnej czasem "lekkości" bytu. Dziękujemy za odwiedziny i dziękujemy również wszystkim za Wasze piękne komentarze; doceniamy każdy z nich.

Mniej rzeczy, więcej znaczeń.

Jesienny poranek przywitał mnie ciszą. Taką prawdziwą. Nie idealną, bo gdzieś za oknem przejechał samochód, a wiatr poruszył gałęziami drzew...

Etykiety