Choinka jest historią, którą co roku piszemy na nowo. Raz jest bajkowa, innym razem nostalgiczna, czasem bardzo "bogata", a czasem skromna. Ale zawsze – niezależnie od formy – niesie w sobie tę samą prawdę: że święta to czas światła, bliskości i nadziei. Dlatego podziwiam ją zarówno w pełnym blasku ozdób, jak i w naturalnym pięknie. Bo choinka nie potrzebuje niczego, by być wyjątkowa. Wystarczy, że jest.
Choinka. Drzewo, które w grudniowe dni staje się sercem domu, niezależnie od tego, czy otulone jest wstążkami, bombkami i światełkami, czy stoi w swojej naturalnej prostocie, pachnąc żywicą i lasem. Patrząc na nią, czuję, że czas zwalnia. W jej obecności codzienność nabiera miękkich konturów, a zwykłe chwile stają się piękne i uroczyste. Nie ma dla mnie znaczenia, czy choinka jest bogato przystrojona, czy pozostaje skromna, bez ozdób. Każda wersja ma w sobie coś niezwykłego. Udekorowana – przypomina o dziecięcych marzeniach, o oczekiwaniu na prezenty, o radości wspólnego ubierania drzewka. Jej gałęzie dźwigają wspomnienia: bombki przekazywane z pokolenia na pokolenie, papierowe ozdoby wykonane przez dziecięce dłonie, światełka, które rozświetlają zimowy mrok. Każdy detal jest jak fragment rodzinnej opowieści, zapisany w szkle, papierze i świetle.
A gdy choinka pozostaje nieozdobiona, wtedy jej piękno jest czyste, surowe, niemal medytacyjne. Widać wtedy każdy detal, każdy naturalny kształt gałęzi. To jak kontemplacja natury – przypomnienie, że magia świąt nie potrzebuje dodatków, bo tkwi w samym drzewie, w jego zapachu, w ciszy, którą wnosi do domu. Taka choinka jest jak symbol prostoty i spokoju, jak oddech lasu przeniesiony do wnętrza. Patrząc na nią, czuję wdzięczność. Za to, że w świecie pełnym pośpiechu istnieje taki moment, kiedy można zatrzymać się i po prostu podziwiać. Choinka jest dla mnie jak zwierciadło – odbija emocje, wspomnienia i nadzieje. W jej blasku łatwiej dostrzec to, co naprawdę ważne: obecność bliskich, ciepło rozmów, wspólne chwile. Uwielbiam obserwować, jak różne style dekoracji potrafią zmieniać jej charakter. Minimalistyczna, ozdobiona jedynie świecami, staje się elegancka i poważna. Bogata w girlandy, kokardy i błyszczące bombki – radosna i pełna energii. A czasem wystarczy kilka prostych ozdób, by nadać jej osobisty ton, by stała się wyjątkowa właśnie dlatego, że odzwierciedla nasz własny gust i nastrój.









via. myscandinavianhome

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz